Dziś jest poniedziałek, 25 września 2017 roku. Imieniny : Aureli, Kamila, Kleofasa

REKLAMA

Kwartalnik Myśl.pl

Kika tygodni temu jeden z prawicowych publicystów stwierdził, że „kultura prawicy nie interesuje, prawica jej nie rozumie i zrozumieć nie chce. Wydaje się, że kultura jest z założenia neutralna, a próby jej analizy i współtworzenia podejmuje tylko lewa strona”. Czy miał rację? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Warto jej jednak poszukać. Jeszcze ważniejszym zadaniem wydaje się być zrozumienie, czym jest kultura i jakie znaczenie może odegrać w zachęcaniu Polaków do społeczno-politycznej aktywności i odpowiedzialności. Nie chodzi tu jednak o groteskowy, czasem wręcz zaściankowy, produkt kulturopodobny, serwowany nam jakże często przez tak zwane media „niezależne”, ale o coś, co może stanowić trwały fundament zmian naszego narodu i państwa.


W numerze, który właśnie oddaliśmy do Państwa rąk, staramy się pokazać współczesne,  popkulturowe próby łączenia kultury z patriotyzmem. To muzyka hip-hopowa, grafika oraz inne nowoczesne formy wyrazu artystycznego. Liczymy na to, że numeru inicjatywy, o których piszemy, przysłużą się zwycięstwu narodowo-konserwatywnej prawicy na froncie walki o sztukę, kulturę i wychowanie. Oby rację miał Łukasz Moczydłowski, którego tekst pt. „Czas stworzyć manifest antyantysztuki!”, otwierający dyskusję na łamach niniejszego numeru, kończy się refleksją:  „Wydaje się, że przy takim programie sztuki nowoczesnej Polacy ze swoim głęboko zakodowanym, często nieuświadomionym pierwiastkiem buntu i znacznie powolniej biegnącymi procesami rozpadu, niż ma to miejsce u naszych zachodnich braci, świetnie nadają się do poniesienia płomienia irredenty przeciwko współczesnej antysztuce. Być może właśnie walka o nową sztukę pozwoli nam w końcu odrzucić – wraz z lewicową poprawnością polityczną – duszący nas od wieków kompleks pawia i papugi”.

W bieżącym numerze szczególnie polecam Państwa uwadze teksty z zakresu geopolityki: artykuł dr. Wojciecha Turka pt. „Od Pax americana do świata wielobiegunowego” oraz Krzysztofa Lalika zatytułowany „I’m not Charlie, not terrorist, not Muslim, but from Europe” . Poza tym jak zwykle sporo miejsca poświęcamy sprawom idei, polityki oraz historii. Przybliżamy także działania Wiedeńskiej Inicjatywy Narodowej – kolejnego środowiska, z którym nawiązaliśmy aktywną i owocną współpracę.

W imieniu całej redakcji życzę miłej lektury!
Krzysztof Tenerowicz
Redaktor naczelny „Myśl.pl”

 

Więcej…

_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
01/42 
start stop bwd fwd

MyślTV

FACEBOOK

O pedagogice wstydu

Cała zorganizowana akcja zakłamywania polskiej historii to temat na wielotomową powieść. Liczne artykuły w „Gazecie Wyborczej”, książki Jana Tomasza Grossa, Pokłosie Pasikowskiego, „Nasze matki, nasi ojcowie” transmitowane niedawno w TVP czy do znudzenia powtarzane slogany o „polskich obozach śmierci” są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Ciężko udawać, że to wszystko to tylko pojedyncze przypadki  niemające ze sobą nic wspólnego, niebędące częścią jednej wielkiej narracji, mającej określony cel. A celem tym jest wyłudzenie od państwa polskiego miliardowych odszkodowań oraz wyrobienie w Polakach wstydu z ich historii, historii, z której powinni być dumni i nie chodzi to tu tylko o jej mały wycinek, jakim była postawa wobec żydów w czasie II wojny światowej.

Wycinek ten, mimo że dla środowisk lewicowo-liberalnych jest centrum polskiej historii, to tak naprawdę jest tylko epizodem. Epizodem, w którym Polacy na tle innych narodów wypadają nieprawdopodobnie pozytywnie. To nie polskie koleje wywoziły Żydów pociągami,  tak jak rzecz się miała we Francji, to nie Polacy prowadzili obozy koncentracyjne we współpracy z Niemcami, tak jak np.: Chorwaci itd. Oczywiście oklepanym argumentem „pedagogów wstydu” jest „no ale Jedwabne”.
Na temat Jedwabnego napisano już setki publikacji tłumaczącej przyczyny i przebieg całej sytuacji. Jednak nigdy nie zadano sobie pytań: dlaczego doszło do tego dwa tygodnie po zmianie okupacji z sowieckiej na niemiecką? Co się działo tam wcześniej? Czym zajmowali się rzekomo zamordowani podczas okupacji sowieckiej? Co się stało z miejscowymi elitami? Skąd ten nagły wybuch rzekomej nienawiści?

Oczywiście ta kropla w morzu, jakim jest małe miasteczko Jedwabne i historia niemieckiej akcji przy rzekomym współudziale Polaków i, co warto podkreślić, tak naprawdę do końca niewyjaśniona, ma być wyznacznikiem „winy Polaków” za holocaust. Przyjmując  najbardziej czarną dla Polaków wersję, którą lansują mainstreamowe media, trzeba brać pod uwagę całościowe okoliczności, realia panujące ówcześnie; wojna, represje jakie spadały na Polaków oraz lata 1939-1941, o których w żadnych poczytnych mediach nigdy się nie wspomina. Winna jest tylko „silna endecka propaganda” i „antysemicka rola Kościoła Katolickiego”. Czy to, co wśród Polaków było pojedynczym przypadkiem, ma nas stawiać dziś obecnie w jednym szeregu z tymi narodami, gdzie takie sytuacje i współpraca z Niemcami w mordowaniu mniejszości narodowych(bo trzeba pamiętać, że nie o żydów wyłącznie tutaj chodzi, ale np. Serbów czy właśnie samych Polaków) były powszechne. Inną sprawą jesto, czy to faktycznie tak interesuje świat? Bo mam wrażenie, że historia Polski dla innych narodów nie jest tematem, który obecnie powszechnie je porywa(niestety). Chodzi tu bardziej o wpajanie samych kompleksów w Polaków.

Dlaczego historia jednej wioski ma się przekładać na wszystkich Polaków,  a przede wszystkim poznającej dopiero historię polską młodzież?  Wpajanie jej, jakie możemy dzisiaj zaobserwować,  że jest winna nie wiadomo jakich rzeczy, prowadzi do patologii i ojkofobii. Przecież, jeśli któryś z Polaków tylko wspomina o roli Niemców w czasie II wojny światowej, to od razu liczne „autorytety” twierdzą, że minęło już tyle lat, że nie można współczesnych obwiniać za winy ich przodków, że to nie wina całego narodu czy idąc dalej, że to tak naprawdę Niemcy byli pierwszymi ofiarami Hitlera. Gdzie tu logika?

Oczywiście jest tu jeszcze inna kwestia, mianowicie fakt, że dla Polaków wyznacznikiem własnej samooceny jest to „co powiedzą zagranicą”. Skoro Obama powiedział o „polskich obozach koncentracyjnych”, to może faktycznie mamy coś na sumieniu?  Bardzo trudno znaleźć inny taki naród z podobnymi kompleksami, oczywiście w zdecydowanej mierze dotyczy to krajów postkomunistycznych. Jednak w żadnym z tych krajów „pedagogika wstydu” nie odbiła się jeszcze tak mocno na mentalności obywateli. Tym bardziej, że nasza historia na tle innych narodów zza żelaznej kurtyny jest wręcz kryształowa.

Odtrutką na to może być póki co wyłącznie praca u podstaw. Filmy odkłamujące polską historię, które weszły do kin, są niedofinansowane, przykładowo „Generał Nil” miał budżet o połowę niższy niż „Pokłosie” Pasikowskiego(nie mówiąc już o samej reklamie w najbardziej popularnych mediach) lub wykonane w sposób tragiczny – „Bitwa pod Wiedniem” czy „1920 Bitwa Warszawska”. Do tego fakt, że filmy o polskich zasługach kręcą wyłącznie Polacy, a te wpisujące się w obwiniane Polaków powstają na całym świecie.  Nie stać nas na nagranie filmu o 9. cyfrowym budżecie, takim jak np.: „Opór”. Nawet polski „Czas Honoru”, mimo że i tak miejscami poprawny politycznie, finansowo nie dorasta do pięt niemieckiemu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Niestety.

Stoi przed nami więc bardzo ambitne zadanie odkłamania naszej pięknej historii oraz wyprowadzenia naszych rodaków z kompleksów współcześnie niestety bardzo powszechnych.

 

Norman Czarnecki- członek zarządu głównego Młodzieży Wszechpolskiej,  redaktor naczelny portalu narodowcy.net

 

 

FacebookTwitter

Kwartalnik


Partnerzy
portalu

 

Polecamy