Dziś jest środa, 24 maja 2017 roku. Imieniny : Joanny, Zdenka, Zuzanny

REKLAMA

Kwartalnik Myśl.pl

Kika tygodni temu jeden z prawicowych publicystów stwierdził, że „kultura prawicy nie interesuje, prawica jej nie rozumie i zrozumieć nie chce. Wydaje się, że kultura jest z założenia neutralna, a próby jej analizy i współtworzenia podejmuje tylko lewa strona”. Czy miał rację? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Warto jej jednak poszukać. Jeszcze ważniejszym zadaniem wydaje się być zrozumienie, czym jest kultura i jakie znaczenie może odegrać w zachęcaniu Polaków do społeczno-politycznej aktywności i odpowiedzialności. Nie chodzi tu jednak o groteskowy, czasem wręcz zaściankowy, produkt kulturopodobny, serwowany nam jakże często przez tak zwane media „niezależne”, ale o coś, co może stanowić trwały fundament zmian naszego narodu i państwa.


W numerze, który właśnie oddaliśmy do Państwa rąk, staramy się pokazać współczesne,  popkulturowe próby łączenia kultury z patriotyzmem. To muzyka hip-hopowa, grafika oraz inne nowoczesne formy wyrazu artystycznego. Liczymy na to, że numeru inicjatywy, o których piszemy, przysłużą się zwycięstwu narodowo-konserwatywnej prawicy na froncie walki o sztukę, kulturę i wychowanie. Oby rację miał Łukasz Moczydłowski, którego tekst pt. „Czas stworzyć manifest antyantysztuki!”, otwierający dyskusję na łamach niniejszego numeru, kończy się refleksją:  „Wydaje się, że przy takim programie sztuki nowoczesnej Polacy ze swoim głęboko zakodowanym, często nieuświadomionym pierwiastkiem buntu i znacznie powolniej biegnącymi procesami rozpadu, niż ma to miejsce u naszych zachodnich braci, świetnie nadają się do poniesienia płomienia irredenty przeciwko współczesnej antysztuce. Być może właśnie walka o nową sztukę pozwoli nam w końcu odrzucić – wraz z lewicową poprawnością polityczną – duszący nas od wieków kompleks pawia i papugi”.

W bieżącym numerze szczególnie polecam Państwa uwadze teksty z zakresu geopolityki: artykuł dr. Wojciecha Turka pt. „Od Pax americana do świata wielobiegunowego” oraz Krzysztofa Lalika zatytułowany „I’m not Charlie, not terrorist, not Muslim, but from Europe” . Poza tym jak zwykle sporo miejsca poświęcamy sprawom idei, polityki oraz historii. Przybliżamy także działania Wiedeńskiej Inicjatywy Narodowej – kolejnego środowiska, z którym nawiązaliśmy aktywną i owocną współpracę.

W imieniu całej redakcji życzę miłej lektury!
Krzysztof Tenerowicz
Redaktor naczelny „Myśl.pl”

 

Więcej…

_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
01/42 
start stop bwd fwd

MyślTV

FACEBOOK

Z dziennika emigranta narodowca

Minął ponad miesiąc od wyborów parlamentarnych. Obserwując teatr polityczny rozgrywający się na naszej rodzimej scenie trudno zaprzeczyć, że po 26 latach doszliśmy jako państwo i obywatele do - tym razem rzeczywistego - zakrętu. Porażka najbardziej gorliwych obrońców porządków tzw. okrągłego stołu, pojawienie się na ławach parlamentarnych ugrupowań, którym do tej pory nikt nie dawał jakichkolwiek szans - właśnie o tym świadczą.

Początek sejmowych bojów pomiędzy starą i nową władzą, będący przedłużeniem dziesięcioletniego konfliktu pomiędzy najsilniejszymi siłami politycznymi pokazuje, że samo wejście w zakręt to dopiero początek drogi. Potwierdzają się słowa Wojciecha Sumlińskiego wypowiedziane kiedyś podczas spotkania w Wiedniu, że te wybory to „dobry początek”.

Do likwidacji i rozliczenia republiki okrągłego mebla jednak jeszcze bardzo daleko. Nie będzie zmian bez rozliczenia. Nie będzie rzeczywistej zmiany jakościowej w naszej Ojczyźnie bez odkrycia zła i pokazania prawdy. Nie zatrzymamy emigracyjnego ubytku krwi, bez pokazania naszej młodzieży, że to miejsce na ziemi ma sens, że warto zaryzykować. Młodzież jest zdolna do takiego ryzyka. Młodzież musi tylko widzieć cel, a nie polityczne tyrady bonzów, których cechą wspólną jest skakanie z jednej partii do drugiej i obrona ostatniego ćwierćwiecza do ostatniego fotela. Dla młodzieży swoistym paliwem są autorytety. Dziś dla dużej części naszych młodych pokoleń takim przewodnikiem stali się Żołnierze Niezłomni. Lewa strona nie zauważyła, że tylko dzięki jej kolonialnej służalczości wobec Unii Europejskiej i własnego zaprzaństwa młodzież skręciła na prawo. To prosty dowód na to, że telewizyjne pudło już nie omamia. Te dziesiątki tysięcy ludzi idące na 11 listopada ulicami Warszawy stanowią wystarczający kontrast dla pokazania gdzie dziś jest młodzież. Trzeba się tylko z tego cieszyć. Wiemy wszyscy, że ugrupowania powstałe w latach po okrągłym stole przeminą. Wyczerpuje się polityczny dualizm, że robimy dobrze wszystkim, żeby nas dobrze postrzegano, a później sobie. Kryzys imigracyjny, nie mam wątpliwości, przyśpieszy pewne trendy w całej tzw. zjednoczonej Europie. Kiedy kilka lat temu w moim środowisku otwarcie rozmawialiśmy o tym, że starszy Zachód zacznie wcześniej czy później ograniczać strefę Schengen, śmiano się z nas. Traktowano nas tak również po stronie tzw. prawicy okrągłostołowej. Dziś widzimy, że sztucznie, dzięki grze „wielkich tego świata” proces rozkładu nabiera tępa. Dziś coraz mniej ludzi się z nas śmieje.

W wielu sprawach od lat środowisko narodowe miało rację, mówiło językiem, którym dziś stara się mówić wielu. Wejście do polskiego parlamentu posłów z narodowym rodowodem jest właśnie słuszną nagrodą za lata ciężkiej pracy. Środowisko nie jest jeszcze okrzepłe, ale już pokazało jak można w ciężkich warunkach osiągnąć niewątpliwie sukces. Zarzucają nam, że poszliśmy z Pawłem Kukizem. Poszliśmy i historia pokazała, że mieliśmy rację. Choć kiedyś byłem temu przeciwny, choć ze zdziwieniem patrzyłem na tworzące się listy, to mierząc to miarą „długiego marszu” dziś wiem, że to była dobra droga. Ruch Narodowy nikomu się nie sprzedał. Mówi swoim głosem i ostatnie tygodnie pokazują, że jesteśmy - głosami naszych przedstawicieli -  obecni w politycznej dyskusji. Dziś możemy przedstawiać nasz program, nasze zamiary o wiele łatwiej.

Myśląc o tzw. realnej polityce jest to bezcenne. Przed nami, w jakiejś nieokreślonej perspektywie, wybory samorządowe. Ten czas przed nami jest szansą, by się do nich przygotować. Mając zaplecze w parlamencie, choć skromne, będzie nam łatwiej. Nasza narodowa droga jest czymś więcej niż tylko uprawianiem polityki. Otóż, w skłóconym, rozbitym społeczeństwie, jest jedna rzecz, która zawsze będzie nas łączyć – nasza narodowość, poczucie wspólnoty, której  nie można się wyprzeć, którą trzeba wspierać broniąc naszych tradycji, której nie zmieni obcy paszport.

 

Dariusz Strzelczyk - emigrant, członek Rady Politycznej Ruchu Narodowego, pełnomocnik RN na powiat tarnowski

FacebookTwitter

Kwartalnik


Partnerzy
portalu

 

Polecamy