Dziś jest piątek, 28 lipca 2017 roku. Imieniny : Ady, Wiwiany, Sylwiusza

REKLAMA

Kwartalnik Myśl.pl

Kika tygodni temu jeden z prawicowych publicystów stwierdził, że „kultura prawicy nie interesuje, prawica jej nie rozumie i zrozumieć nie chce. Wydaje się, że kultura jest z założenia neutralna, a próby jej analizy i współtworzenia podejmuje tylko lewa strona”. Czy miał rację? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Warto jej jednak poszukać. Jeszcze ważniejszym zadaniem wydaje się być zrozumienie, czym jest kultura i jakie znaczenie może odegrać w zachęcaniu Polaków do społeczno-politycznej aktywności i odpowiedzialności. Nie chodzi tu jednak o groteskowy, czasem wręcz zaściankowy, produkt kulturopodobny, serwowany nam jakże często przez tak zwane media „niezależne”, ale o coś, co może stanowić trwały fundament zmian naszego narodu i państwa.


W numerze, który właśnie oddaliśmy do Państwa rąk, staramy się pokazać współczesne,  popkulturowe próby łączenia kultury z patriotyzmem. To muzyka hip-hopowa, grafika oraz inne nowoczesne formy wyrazu artystycznego. Liczymy na to, że numeru inicjatywy, o których piszemy, przysłużą się zwycięstwu narodowo-konserwatywnej prawicy na froncie walki o sztukę, kulturę i wychowanie. Oby rację miał Łukasz Moczydłowski, którego tekst pt. „Czas stworzyć manifest antyantysztuki!”, otwierający dyskusję na łamach niniejszego numeru, kończy się refleksją:  „Wydaje się, że przy takim programie sztuki nowoczesnej Polacy ze swoim głęboko zakodowanym, często nieuświadomionym pierwiastkiem buntu i znacznie powolniej biegnącymi procesami rozpadu, niż ma to miejsce u naszych zachodnich braci, świetnie nadają się do poniesienia płomienia irredenty przeciwko współczesnej antysztuce. Być może właśnie walka o nową sztukę pozwoli nam w końcu odrzucić – wraz z lewicową poprawnością polityczną – duszący nas od wieków kompleks pawia i papugi”.

W bieżącym numerze szczególnie polecam Państwa uwadze teksty z zakresu geopolityki: artykuł dr. Wojciecha Turka pt. „Od Pax americana do świata wielobiegunowego” oraz Krzysztofa Lalika zatytułowany „I’m not Charlie, not terrorist, not Muslim, but from Europe” . Poza tym jak zwykle sporo miejsca poświęcamy sprawom idei, polityki oraz historii. Przybliżamy także działania Wiedeńskiej Inicjatywy Narodowej – kolejnego środowiska, z którym nawiązaliśmy aktywną i owocną współpracę.

W imieniu całej redakcji życzę miłej lektury!
Krzysztof Tenerowicz
Redaktor naczelny „Myśl.pl”

 

Więcej…

_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
01/42 
start stop bwd fwd

MyślTV

FACEBOOK

Jakość przywództwa

O jakości przywództwa narodowego świadczy zawsze jego zdolność prawidłowego rozpoznania wyzwań, to znaczy narodowych szans i zagrożeń, oraz adekwatna i we właściwym czasie dana na te wyzwania odpowiedz. Dziś Polska stoi w obliczu zasadniczych wyzwań dotyczących naszego bezpieczeństwa. Dominacja Stanów Zjednoczonych, na których gwarancjach opieramy swoje poczucie bezpieczeństwa, jest dziś zakwestionowana przez rozwój innych ośrodków siły, a zwłaszcza Chin. W tej zasadniczej, rozgrywce geopolitycznej, stawką jest geopolityczna przyszłość świata. A to oznacza że stoimy przed wyzwaniem czy przetrwa, czy też nie przetrwa system międzynarodowy, który gwarantuje nam niepodległość. I czy w tym nowym porządku światowym, który już się tworzy, będzie miejsce dla niepodległej Polski. W tej rozgrywce jesteśmy drugorzędnym czynnikiem, ale to wcale nie oznacza, że mamy być tylko przedmiotem rozgrywek możnych tego świata. Możemy być także podmiotem, którego polityka będzie realizowała polskie, a nie interesy naszych międzynarodowych mocodawców. Od zdolności do rozpoznania i realizowania polskich interesów zależy w znacznej mierze szansa na takie ukształtowanie przyszłego systemu międzynarodowego w którym Polska będzie podmiotem, a nie tylko pionkiem rozgrywanym przez zewnętrzne siły.

Pierwszym warunkiem odzyskania podmiotowości politycznej, to zdolność do samodzielnego rozpoznania zasadniczych wyzwań stojących przed naszym krajem i do samodzielnego definiowania własnych interesów. Do tej pory, to nie Polska, a instytucje zagraniczne i państwa decydujące o ich polityce decydowały o zasadniczych celach polskiej polityki. To właśnie "koncepcja powrotu do Europy", koncepcja budowania gospodarki rynkowej w oparciu o dominację kapitału zagranicznego, koncepcje naszego miejsca w NATO i w Unii Europejskiej, to narodowy konsensu, że to właśnie te instytucje i państwa wyznaczają cele polskiej polityki. Ta postawa i niezdolność do samodzielnego definiowania własnych wyzwań i odpowiedzi na te wyzwania to dowód intelektualnej peryferyjności i intelektualnej niesamodzielności. Nasza międzynarodowa przedmiotowość, ma przede wszystkim źródła w naszej intelektualnej niesamodzielności. Dlatego zasadniczym celem jest wyzwolenie się z tej intelektualnej peryferyjności dominującej zarówno w głównym dyskursie medialnym jak i politycznym. Intelektualna peryferyjność, to podążanie za koncepcjami wypracowanymi nie tylko za granicą, ale przede wszystkim działającym w interesie państw obcych. Odzyskanie podmiotowości politycznej zdolnej do skutecznej obrony naszych podstawowych interesów, to zdolność do samodzielnego rozpoznania własnych interesów, a nie postrzegania ich w perspektywie naszych aktualnych sojuszników. To także zdolność rozróżnienia rzeczywistych celów narodowych od propagandy partyjnej. Nasze interesy są inne, niż interesy amerykańskie, czy niemieckie i dlatego, to nie oni , a my sami powinniśmy je definiować. Inne jest nasze położenie geopolityczne i inna jest cena, jeżeli przegramy naszą walkę o utrzymanie polskiej suwerenności. Bo bez samodzielności intelektualnej nie jesteśmy zdolni do prowadzenia samodzielnej polityki.

Kolejnym warunkiem skutecznego przywództwa narodowego jest likwidacja "partii zagranicy', która realizuje w Polsce zamówienia polityczne zagranicznych mocodawców zainteresowanych utrzymaniem przedmiotowości naszego kraju. Warunkiem własnej podmiotowość jest zdolność do prowadzenia własnej a nie cudzej polityki, to znaczy polityki, która nie jest dezintegrowana poprzez zamówienia zagranicznych mocodawców zainteresowanych utrzymaniem naszego satelickiego statusu. Rezygnacja z podmiotowej polityki i zawierzanie naszej niepodległości na naszych sojusznikach, oznacza faktyczną rezygnację z obrony własnej niepodległości. W tym kontekście "partia zagranicy", to partia, która oddaje zagranicy odpowiedzialność za naszą niepodległość. "Partia zagranicy" odwołuje się do zagranicy jako fundamentalnego rozjemcy spraw polskich. W tym sensie jest ona zasadniczym czynnikiem utrudniającym, czy wręcz uniemożliwiającym uzyskanie politycznej podmiotowości. "Partia zagranicy', to podstawowe zagrożenie dla przyszłości naszego kraju w osiągnięciu własnej podmiotowości, czyli w zdolności do prowadzenia samodzielnej polityki. Likwidacja "partii zagranicy", to podstawowy warunek uzyskania samodzielności politycznej Polski.

Wreszcie zasadniczym warunkiem przywództwa narodowego jest zdolność do konsolidacji własnego narodu w prowadzeniu polityki narodowej. Konsolidacja, to unikanie niepoważnych konfliktów i wyznaczanie narodowych celów i zdolność do ich obrony zarówno wobec polskiej opinii publicznej, jak i zagranicznej. Niepoważne konflikty, jak obecny o Trybunał Konstytucyjny, to nie tylko dzielenie narodu, ale to przede wszystkim umożliwianie "partiom zagranicy', osłabianie własnego narodu. To nie likwidacja, a budowanie "partii zagranicy". To nie przejaw dobrego przywództwa, a tylko kontynuacja osłabiania własnej pozycji w płaszczyźnie międzynarodowej poprzez fałszywe rozpoznanie wyzwań narodowych, czy raczej traktowanie celów partyjnych, jako celów narodowych. Konsolidacja własnego narodu, to także zdolność do przeciwstawienia się takiej polityce, która osłabia zdolność naszego państwa do skutecznego działania w płaszczyźnie międzynarodowej. Przykładami polityki która prowadziła do osłabienia naszej pozycji, to choćby traktat lizboński i pakiet klimatyczno-energetyczny. Nazywając klęski w polityce zagranicznej, naszymi sukcesami, tylko demoralizuje się własny naród osłabiając jego potencjał moralny.

Polską politykę charakteryzuje nie tylko intelektualna peryferyjność w rozpoznaniu wyzwań, ale też niezdolność do myślenia kategoriami narodowymi: interes partii jest ważniejszy niż interes państwa. Dlatego partie polityczne nie myślą o przyszłości własnego państwa, nie wyznaczają kierunku jego rozwoju, a co najwyżej jedynie odpowiadają na wyzwania bieżącej opinii publicznej. Na zasadnicze wyzwania nie odpowiadają kiedy one się pojawiają, jak na przykład zagrożenie katastrofą demograficzną, a dopiero wówczas, gdy to zagrożenie staje się nieodwracalne. Przywództwo państwowe nie przewodzi, a ciągnie się za wyzwaniami, którym już nie można skutecznie zapobiec.

Dlatego najgorszą postawą społeczną w dążeniu do stworzenia optymalnego przywództwa narodowego, jest postawa bezkrytycznego poparcia dla polityki zarówno partii rządzącej jak i partii opozycyjnych. Te partie są bowiem mentalnie partiami społeczeństwa postkomunistycznego, to jest społeczeństwa, które wyszło z komunizmu bez własnych elit, społeczeństwa intelektualnie zaściankowego, społecznie i patriotycznie zdemoralizowanego, społeczeństwa mentalnie satelickiego. Dlatego zasadniczym warunkiem poprawy jakości polskiego przywództwa, to odrodzenie patriotyzmu, ale nie tylko tego emocjonalnego i tożsamościowego z jakim mamy dziś do czynienia, ale przede wszystkim odrodzenia patriotyzmu kulturowego i politycznego. Bez odrodzenia patriotyzmu politycznego nie ma bowiem możliwości stworzenia optymalnego przywództwa narodowego. Patriotyzm polityczny, to przede wszystkim zdolność narodu do wyłonienia autentycznego przywództwa narodowego, wyznaczającego realistyczną koncepcję jego rozwoju. To zdolność do skutecznej odpowiedzi na wyzwania czasu i taki udział w międzynarodowej grze, która pozwoli na ukształtowanie takiego systemu międzynarodowego, który da szanse na nasz narodowy rozwój. Czy będzie nam dany na to czas w obliczu przemian współczesnego świata? Czy też jak w II wojnie światowej i teraz będziemy realizować cudze interesy i przegramy swoją walkę o godne miejsce Polski we współczesnym świecie?

 

Marian Piłka
historyk, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej

FacebookTwitter

Kwartalnik


Partnerzy
portalu

 

Polecamy