Dziś jest poniedziałek, 22 grudnia 2014 roku. Imieniny : Bożeny, Drogomira, Zenona

REKLAMA

Kwartalnik Myśl.pl

Często słyszymy opinię, że środowiska narodowe zbyt małą wagę przykładają do sformułowania czytelnego programu gospodarczego. Jedną z prób zdefiniowania stanowiska w tych niezwykle ważnych kwestiach, jest najnowszy, 32. numer kwartalnika "Myśl.pl". Jego redakcja, wspólnie z ekspertami fundacji Centrum im. Władysława Grabskiego w kontrze do doktryn "Polski liberalnej" oraz "Polski solidarnej" postanowiła zainicjować dyskusję na ten temat. Jej zwieńczeniem będzie opracowanie za kilka miesięcy programu pt. "Polska gospodarna". Jak będą wyglądały jego główne tezy? Odpowiedź na łamach najnowszego numeru. Zapraszamy do zakupu i wnikliwej lektury !


Często słyszymy, że ostatnie lata, a może nawet ćwierćwiecze to dla Polski czas zmarnowanych szans. To czas pozornych zmian, składania deklaracji bez pokrycia oraz jałowego sporu politycznego. Ten ostatni zdominowały dwie wizje Polski: solidarna i liberalna. Batalia, którą pod ich płaszczykiem prowadzą dwie główne partie nie doprowadziła jednak ani do poprawy losu najbiedniejszych, ani też ułatwień dla najdynamiczniejszej części naszego społeczeństwa jaką są przedsiębiorcy. Stało się tak pomimo, że teoretycznie to właśnie te dwie grupy społeczne miały być ich głównymi beneficjentami. Polska jednak, a Polacy w szczególności znacznie bardziej niż teoretycznych sporów i haseł potrzebują konkretów. Te, naszym zdaniem znacznie lepiej można osiągnąć dzięki koncepcji Polski gospodarnej. Co ona oznacza?

Oznacza państwo nie tylko z nazwy przyjazne przedsiębiorcy, państwo, którego rozwój jest pochodną dynamiki obywateli, którzy zamiast z niego emigrować uznają, że warto w nim żyć, płacić podatki oraz wychowywać dzieci. To państwo minimum biurokracji oraz maksimum przejrzystości. Państwo, w którym urzędnik ma świadomość, że obywatel nie jest jedynie „petentem” ale z racji płaconych podatków również szefem. Państwo, w którym sądy działają szybko, sprawnie, a nade wszystko transparentnie. Nade wszystko jednak to państwo, które za sprawą administracji publicznej każdą złotówkę wydaje z sensem i w interesie suwerena czyli narodu. Mam nadzieję, że bieżący numer naszego kwartalnika zapoczątkuje dyskusję nad kompleksowym programem, który najlepiej opisuje właśnie hasło „Polski gospodarnej”. Czas najwyższy, pod tym właśnie sztandarem zebrać środowiska: narodowych demokratów, wolnościowców, republikanów i konserwatystów. Zebrać i poprowadzić do zwycięstwa!

Więcej…

_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
01/41 
start stop bwd fwd

MyślTV

FACEBOOK

Mason na Tronie Piotrowym

Jeśli przyjąć zasadę, że wielcy ludzie są atakowani ze wszystkich stron, to papież Franciszek, o ile w kwestiach moralnych zachowa swoje konserwatywne poglądy, może pójść tu w ślady Jana Pawła II. Na razie obrywa mu się od tzw. kościelnych tradycjonalistów.

Już sam początek pontyfikatu najkonserwatywniejszym z konserwatywnych się nie spodobał. Oto bowiem papież nie założył czerwonej peleryny, którą interpretuje się zazwyczaj jako symbol władzy papieskiej, czerwień to bowiem kolor królów. Ale przecież można dojść do wniosku, że był to symbol Krwi Chrystusa. No i już mamy papieża heretyka, tym bardziej, że taki gest uczynił jako bodajże pierwszy biskup Rzymu w historii. Co gorliwsi już widzą tu zanegowanie tradycjonalizmu choćby Jana Pawła II. Powitania papieża „dzień dobry” zamiast „Niech będzie Pochwalony” czarę goryczy przechylają. Można to interpretować jako gest bliskości z ludźmi, ale można przecież i jako wyparcie się wiary. No i herb papieski. Nie dość,  ze zgodnie z po wyborze nie wywieszono zgodnie tradycją dużego herbu poprzednika, to Franciszek w swoim herbie ma gwiazdę. No toż przecież komuch! I w dodatku satanista, bo gwiazda to na pewno pentagram. No i Żyd, tym bardziej, że są jego zdjęcia w jarmułce. Można przeczytać proroctwa, że Franciszek jako antypapież zwoła ekumeniczny sobór i katolicyzm pozbawi połowy prawd, tworząc jedną światową religię. Tym bardziej, że tytułuje się biskupem Rzymu zamiast papieżem. Bo to oczywiście też przecież mason, zawdzięczający swój wybór żydo - masońskim spiskowcom planującym przejąć władzę nad światem.

Faktem jest, że kard. Jorge Mario Bergoglio od końca lat 90. był członkiem Rotary Clubu w Buenos Aires, zostając nawet jego honorowym członkiem. Organizacja ta nazywana bywa „przedszkolem masonerii” ze względu na powiązania z masonerią, podobną strukturę i symbolikę. Kościół odradzał duchownym kontakty z rotarianami. Z drugiej strony słyną oni z działalności charytatywnej, co dla kard. Bergoglio, tak wyczulonego na nędzę w Ameryce Południowej mogło mieć istotne znaczenie. Ciekawe jest, że poza środowiskami marginalnymi, opiniotwórcze konserwatywne środowiska prawicowe, rotarian do tej pory od czci i wiary odsądzające o przynależności do nich papieża nawet się nie zająkną.

Nowy papież ze swoimi znakami skromności przyjęty został na całym świecie raczej bardzo pozytywnie. Pomijając zarzuty, że dąży do osłabienia papiestwa, ta skromność może być magnesem przyciągającym ludzi do Kościoła, podobnie jak nieco innego rodzaju charyzma Jana Pawła II. Podobnie jak papież  Polak, Franciszek wcale nie musi przyciągać ludzi do Kościoła tym, że nie stawiałby im wymagań, co znów w kółko postulują media liberalne, żądając „reformy” kościelnej. Ale styl Franciszka może przysporzyć też mu kłopotów. Kryzys Kościoła doby pontyfikatu Benedykta XVI, który mógł przyczynić się do jego dymisji, w dużej mierze spowodowany był brakiem dyscypliny szczególnie wyższego duchowieństwa. Ciekawym pomysłem medialnych dyżurnych „ekspertów” od Kościoła jest wobec tego jeszcze większa jego decentralizacja. To tak, jakby przemarzniętego człowieka, który zachorował na zapalenie płuc w ramach terapii wystawić w samej podkoszulce na jeszcze większy mróz.

Franciszek staje przed niezwykle trudnym zadaniem. Po pierwszych dniach pontyfikatu widać już, że nie będzie przynamniej co do formy kontynuatorem konserwatywnego Benedykta XVI. Niewątpliwie będzie musiał się narażać władzy, mediom, kościelnym progresistom, konserwatystom. Od niego samego zależy, komu narazi się najbardziej. Nie wiemy dziś, czy „nowe” w Kościele będzie umiał tak dobrze połączyć z kościelną tradycją jak czynił to Jan Paweł II. Ciężko ocenić, jaką drogę wybierze, czy jego styl przybliży ludzi do Kościoła, czy pogłębi też jego kryzys. Katolikom wypada jednak przede wszystkim w tej sytuacji wsłuchać się w wezwanie papieża z pierwszych chwil pontyfikatu – do modlitwy za  niego.

 

 

Damian Zakrzewski – student historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej KUL, publikował min. w „Newsweeku”, „Dzienniku Wschodnim” i lubelskiej edycji „Niedzieli”.

FacebookTwitter

Kwartalnik


Partnerzy
portalu

 

Polecamy