Dziś jest sobota, 18 kwietnia 2015 roku. Imieniny : Apoloniusza, Bogusławy, Go¶cisławy

REKLAMA

Kwartalnik Myśl.pl

Kika tygodni temu jeden z prawicowych publicystów stwierdził, że „kultura prawicy nie interesuje, prawica jej nie rozumie i zrozumieć nie chce. Wydaje się, że kultura jest z założenia neutralna, a próby jej analizy i współtworzenia podejmuje tylko lewa strona”. Czy miał rację? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Warto jej jednak poszukać. Jeszcze ważniejszym zadaniem wydaje się być zrozumienie, czym jest kultura i jakie znaczenie może odegrać w zachęcaniu Polaków do społeczno-politycznej aktywności i odpowiedzialności. Nie chodzi tu jednak o groteskowy, czasem wręcz zaściankowy, produkt kulturopodobny, serwowany nam jakże często przez tak zwane media „niezależne”, ale o coś, co może stanowić trwały fundament zmian naszego narodu i państwa.


W numerze, który właśnie oddaliśmy do Państwa rąk, staramy się pokazać współczesne,  popkulturowe próby łączenia kultury z patriotyzmem. To muzyka hip-hopowa, grafika oraz inne nowoczesne formy wyrazu artystycznego. Liczymy na to, że numeru inicjatywy, o których piszemy, przysłużą się zwycięstwu narodowo-konserwatywnej prawicy na froncie walki o sztukę, kulturę i wychowanie. Oby rację miał Łukasz Moczydłowski, którego tekst pt. „Czas stworzyć manifest antyantysztuki!”, otwierający dyskusję na łamach niniejszego numeru, kończy się refleksją:  „Wydaje się, że przy takim programie sztuki nowoczesnej Polacy ze swoim głęboko zakodowanym, często nieuświadomionym pierwiastkiem buntu i znacznie powolniej biegnącymi procesami rozpadu, niż ma to miejsce u naszych zachodnich braci, świetnie nadają się do poniesienia płomienia irredenty przeciwko współczesnej antysztuce. Być może właśnie walka o nową sztukę pozwoli nam w końcu odrzucić – wraz z lewicową poprawnością polityczną – duszący nas od wieków kompleks pawia i papugi”.

W bieżącym numerze szczególnie polecam Państwa uwadze teksty z zakresu geopolityki: artykuł dr. Wojciecha Turka pt. „Od Pax americana do świata wielobiegunowego” oraz Krzysztofa Lalika zatytułowany „I’m not Charlie, not terrorist, not Muslim, but from Europe” . Poza tym jak zwykle sporo miejsca poświęcamy sprawom idei, polityki oraz historii. Przybliżamy także działania Wiedeńskiej Inicjatywy Narodowej – kolejnego środowiska, z którym nawiązaliśmy aktywną i owocną współpracę.

W imieniu całej redakcji życzę miłej lektury!
Krzysztof Tenerowicz
Redaktor naczelny „Myśl.pl”

 

Więcej…

_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
01/42 
start stop bwd fwd

MyślTV

FACEBOOK

Mason na Tronie Piotrowym

Jeśli przyjąć zasadę, że wielcy ludzie są atakowani ze wszystkich stron, to papież Franciszek, o ile w kwestiach moralnych zachowa swoje konserwatywne poglądy, może pójść tu w ślady Jana Pawła II. Na razie obrywa mu się od tzw. kościelnych tradycjonalistów.

Już sam początek pontyfikatu najkonserwatywniejszym z konserwatywnych się nie spodobał. Oto bowiem papież nie założył czerwonej peleryny, którą interpretuje się zazwyczaj jako symbol władzy papieskiej, czerwień to bowiem kolor królów. Ale przecież można dojść do wniosku, że był to symbol Krwi Chrystusa. No i już mamy papieża heretyka, tym bardziej, że taki gest uczynił jako bodajże pierwszy biskup Rzymu w historii. Co gorliwsi już widzą tu zanegowanie tradycjonalizmu choćby Jana Pawła II. Powitania papieża „dzień dobry” zamiast „Niech będzie Pochwalony” czarę goryczy przechylają. Można to interpretować jako gest bliskości z ludźmi, ale można przecież i jako wyparcie się wiary. No i herb papieski. Nie dość,  ze zgodnie z po wyborze nie wywieszono zgodnie tradycją dużego herbu poprzednika, to Franciszek w swoim herbie ma gwiazdę. No toż przecież komuch! I w dodatku satanista, bo gwiazda to na pewno pentagram. No i Żyd, tym bardziej, że są jego zdjęcia w jarmułce. Można przeczytać proroctwa, że Franciszek jako antypapież zwoła ekumeniczny sobór i katolicyzm pozbawi połowy prawd, tworząc jedną światową religię. Tym bardziej, że tytułuje się biskupem Rzymu zamiast papieżem. Bo to oczywiście też przecież mason, zawdzięczający swój wybór żydo - masońskim spiskowcom planującym przejąć władzę nad światem.

Faktem jest, że kard. Jorge Mario Bergoglio od końca lat 90. był członkiem Rotary Clubu w Buenos Aires, zostając nawet jego honorowym członkiem. Organizacja ta nazywana bywa „przedszkolem masonerii” ze względu na powiązania z masonerią, podobną strukturę i symbolikę. Kościół odradzał duchownym kontakty z rotarianami. Z drugiej strony słyną oni z działalności charytatywnej, co dla kard. Bergoglio, tak wyczulonego na nędzę w Ameryce Południowej mogło mieć istotne znaczenie. Ciekawe jest, że poza środowiskami marginalnymi, opiniotwórcze konserwatywne środowiska prawicowe, rotarian do tej pory od czci i wiary odsądzające o przynależności do nich papieża nawet się nie zająkną.

Nowy papież ze swoimi znakami skromności przyjęty został na całym świecie raczej bardzo pozytywnie. Pomijając zarzuty, że dąży do osłabienia papiestwa, ta skromność może być magnesem przyciągającym ludzi do Kościoła, podobnie jak nieco innego rodzaju charyzma Jana Pawła II. Podobnie jak papież  Polak, Franciszek wcale nie musi przyciągać ludzi do Kościoła tym, że nie stawiałby im wymagań, co znów w kółko postulują media liberalne, żądając „reformy” kościelnej. Ale styl Franciszka może przysporzyć też mu kłopotów. Kryzys Kościoła doby pontyfikatu Benedykta XVI, który mógł przyczynić się do jego dymisji, w dużej mierze spowodowany był brakiem dyscypliny szczególnie wyższego duchowieństwa. Ciekawym pomysłem medialnych dyżurnych „ekspertów” od Kościoła jest wobec tego jeszcze większa jego decentralizacja. To tak, jakby przemarzniętego człowieka, który zachorował na zapalenie płuc w ramach terapii wystawić w samej podkoszulce na jeszcze większy mróz.

Franciszek staje przed niezwykle trudnym zadaniem. Po pierwszych dniach pontyfikatu widać już, że nie będzie przynamniej co do formy kontynuatorem konserwatywnego Benedykta XVI. Niewątpliwie będzie musiał się narażać władzy, mediom, kościelnym progresistom, konserwatystom. Od niego samego zależy, komu narazi się najbardziej. Nie wiemy dziś, czy „nowe” w Kościele będzie umiał tak dobrze połączyć z kościelną tradycją jak czynił to Jan Paweł II. Ciężko ocenić, jaką drogę wybierze, czy jego styl przybliży ludzi do Kościoła, czy pogłębi też jego kryzys. Katolikom wypada jednak przede wszystkim w tej sytuacji wsłuchać się w wezwanie papieża z pierwszych chwil pontyfikatu – do modlitwy za  niego.

 

 

Damian Zakrzewski – student historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej KUL, publikował min. w „Newsweeku”, „Dzienniku Wschodnim” i lubelskiej edycji „Niedzieli”.

FacebookTwitter

Kwartalnik


Partnerzy
portalu

 

Polecamy